SELVA - meble z duszą i historią

SELVA - meble z duszą i historią

PÓŁ WIEKU HISTORII

Selva włoskie meble


Włoska firma SELVA, która słynie z produkcji ekskluzywnych mebli drewnianych, obchodzi w tym roku jubileusz 50-cio lecia. Przez te lata stali się synonimem stylu, wyrafinowania i innowacyjności. Bo, choć swoje meble wciąż wykańczają ręcznie, to jednak nie opierają się przed wprowadzaniem nowinek technicznych. Z okazji tej okrągłej rocznicy przeprowadziliśmy wywiad z Philippem Selva – prezesem SELVA.

Philip SelvaAida Amer: Czy może mi pan opowiedzieć o swoim ojcu Josephie Selva? Nie może pan pamiętać roku 1968, ale to był niezwykle ważny rok dla pana rodziny. Narodził się pan i firma Selva.

Philipp Selva: Mój ojciec był niezwykłym człowiekiem. Bardzo wyróżniał się z całego otoczenia. Miał kosmopolityczną osobowość, otwarty umysł. Mówimy o czasach, kiedy nie było komputerów, internetu, telefonów komórkowych. Podróżowanie też nie było tak łatwe, jak dziś. Ojciec niestrudzenie przemierzał Europę z północy na południe, ze wschodu na zachód budując podwaliny pod naszą firmę. Był prawdziwym pionierem. Miał niewiarygodny dar zjednywania sobie ludzkiej sympatii. Był wulkanem energii i pomysłów. Inspirował swoje otoczenie. Miał też wyczucie stylu i znakomity gust.

Aida Amer: Jakie były pierwsze meble produkowane przez firmę Selva?

Philipp Selva: Selva zaczynała od produkcji mebli klasycznych. W kolekcji były repliki mebli historycznych i był to „gorący” produkt na wielu rynkach meblowych. Produkowaliśmy na przykład szafę frankfurcką, szafę wg projektu Michała Anioła, sekreterę Marii Teresy i całe mnóstwo innych pięknych mebli historycznych.

Aida Amer: To prawdziwe skarby, z których można być dumnym. Dużo było chętnych na takie meble?

Philipp Selva: W pierwszym okresie działalności firmy problemem nie była sprzedaż. Sprzedawało się wszystko, co zostało wyprodukowane. Problemem było to, ile możemy wyprodukować.

Selva hand madeAida Amer: Gdzie mieściła się wtedy produkcja mebli?

Philipp Selva: Od początku do dziś produkcja miała miejsce w okolicach Isola Rizza, na południe od Werony. To rejon o bogatych tradycjach w ręcznej produkcji mebli. W tych okolicach od wieków rzemieślnicy wyrabiali meble metodą gwoździkową. Ich fachowość i niebywałe umiejętności pozwoliły firmie Selva na stworzenie kolekcji pięknych, krytych obłogą mebli w stylu weneckim.

Tutaj też rozwinęła się sztuka zdobienia mebli intarsjami. Firma Selva wykorzystała ten potencjał drzemiący w wielopokoleniowych tradycjach rzemieślniczych Werony. Przez lata ojciec inwestował w rozwój produkcji i jakość wykonania mebli. Mawiał, że najlepszy sposób na wydawanie pieniędzy to ich inwestowanie. 50 lat temu tato zaczynał od zera i przez lata całą swoją energię i zarobione pieniądze wkładał w rozwój firmy. To była najważniejsza przygoda jego życia.

Stół Victoria SelvaAida Amer: Czy pamięta pan, by ojciec opowiadał panu o swojej pracy, gdy był pan dzieckiem?

Philipp Selva: Kiedy ktoś mnie pyta jak długo jestem w firmie, to odpowiadam, że od 50 lat. Firma zawsze była połączona z życiem rodziny. Do ojca przyjeżdżali ludzie z całej Europy. Pojawiali się też w domu. Skandynawowie, Niemcy, Włosi i inni. Pamiętam Bjorna z Norwegii, Luciano z Rzymu…itd.
Było to na pewno bardzo inspirujące, chociaż wówczas nie do końca zdawałem sobie z tego sprawę. Ludzie z Południowego Tyrolu żyli w tych czasach trochę na uboczu. To dumni ludzie, ale nie mieli wówczas zbyt otwartej mentalności. Na tym tle nasz dom i nasza firma wyglądała zupełnie wyjątkowo. Nasze biura i główna siedziba znajdowały się w Bolzano, w sercu Południowego Tyrolu. Produkcja zaś była niedaleko Werony.
Pamiętam wigilię Bożego Narodzenia, gdy miałem jakieś 6 lat. Spędziliśmy ją z pracownikami z Werony. Produkowali dla nas surowe meble, które potem były przewożone do wykończenia do Isola Rizza. Zaprosili nas na kolację. Pamiętam, że jedzenie było pyszne a do tego podali wino i grappę. To był magiczny wieczór. Ojciec zbudował niepowtarzalne relacje z ludźmi. Ta firma to od początku był wspaniały zespół. Wyjątkowa grupa ludzi. Tak jest do dziś. Współpracuję z rewelacyjną drużyną. Zarówno w produkcji jak i w biurach. Także ludzie reprezentujący Selvę na różnych rynkach świata, należą do zespołu. Oni dzień po dniu budują pozycję firmy w swoich krajach.

Selva szafa drewnianaAida Amer: Selva zaczynała swą działalność od tworzenia kolekcji opartych na historycznych stylach. Jakie epoki inspirowały projektantów Selvy?

Philipp Selva: Jak wspominałem, nasze początki to klasyka. Bardzo ważny w naszych poszukiwaniach był barok wenecki. Pracowaliśmy też nad stylami francuskimi: Ludwika XV, Dyrektoriatu, Ludwika Filipa. Do dziś mamy jeden z najciekawszych na świecie programów produkcyjnych obejmujący różne style historyczne. W segmencie zwanym European Collection posiadamy kilkanaście kopii prawdziwych arcydzieł europejskiego meblarstwa. To jest doskonałe potwierdzenie kunsztu ludzi, którzy dla nas pracują.
Zawsze będę pamiętał kolekcję Ermitage w stylu empire. W swoim czasie była to jedna z najpiękniejszych kolekcji produkowanych na świecie. Ermitage znajdował klientów na wszystkich rynkach. Wśród nich znaczące miejsce zajmowała Polska.

Jeszcze jedną kolekcję chciałbym wyróżnić. To kolekcja od której zaczął się nasz Premium Brand, czyli nowa era w historii firmy i przełom we wzornictwie Selvy. Była to kolekcja w stylu art deco o nazwie Downtown. Zaprojektował ją dla nas Lorenzo Bellini już 15 lat temu. Od tego czasu Lorenzo stał się jednym z naszych kluczowych projektantów.

Aida Amer: Kontynuuje pan dzieło swego ojca, ale Selva jest dziś inna. Styl mebli jest bardziej współczesny a ich charakter bardzo rozpoznawalny wśród innych mebli na rynku tej branży. Jak to się stało, że postanowił pan zmienić kierunek? Co stało się inspiracją do tej zmiany?

Philipp Selva: Jak we wszystkich dziedzinach życia czas niesie zmiany. Również Selva musi się przeobrażać, zmieniać stylistykę swoich produktów. Bardzo dbamy o to, żeby odbywało się to bez niszczenia naszego”DNA”. Bez odchodzenia od charakterystycznego kodu, klimatu naszych mebli. Dzisiejsze meble Selvy wciąż mają ten kod. Zawarte w nim jakość, elegancja, klasyczne korzenie przetransponowane zostały na kolekcje spełniające wymogi rynku XXI wieku. Odrzuciliśmy pokusę eksperymentów z modnymi w danym momencie trendami. Chcemy, żeby meble Selva, które dziś ozdobią wnętrza, wyglądały wspaniale i elegancko również po latach. Rzeczy chwilowo modne po kilku latach brzydko się starzeją. Nasze meble mają jeszcze jeden walor. Są w znakomitej większości ręcznie wykonywane i zawsze ręcznie wykańczane. To już dziś rzadkość, by ręczne wykańczanie mebli było wykonywane z taką pieczołowitością. Naszym celem jest nowoczesna pod względem organizacyjnym firma, która produkuje meble przy użyciu tradycyjnych materiałów i tradycyjnych metod produkcji.

Lorenzo Bellini SelvaAida Amer: Selva współpracuje z wielkimi projektantami, którzy tworzą dla firmy nowe kolekcje. Jaki wpływ na rozwój firmy ma ta współpraca?

Philipp Selva: Przez te wszystkie lata współpracowaliśmy z wieloma architektami i projektantami. Kilku z nich chciałbym wymienić z imienia i nazwiska. Zaczynając od Lorenzo Belliniego, który rzeczywiście pomógł nam wejść do segmentu mebli współczesnych. Lorenzo to genialny architekt. Mistrz stylu art deco. Nadał tej stylistyce specyficzny, luksusowy charakter, który jest wyraźnie rozpoznawalny.
Kolejny projektant to Belg, Axel Enthoven, który wygrał konkurs na stworzenie dla nas kolekcji z zastosowaniem kryształów Swarovskiego. Tak powstała kolekcja Solitaire. Bardzo charakterystyczna, z wieloma pięknymi bryłami i elementami dekoracyjnymi, dzięki czemu nasz brand znów dostał nowy silny impuls na wielu kluczowych światowych rynkach.

Koniecznie muszę wymienić również Tiziano Bistafę, szefa naszego własnego zespołu architektów. Tiziano jest osobiście twórcą takich kolekcji jak nasz „evergreen” Villa Borghese, Quaranta oraz wielu pojedynczych mebli zarówno klasycznych jak i współczesnych.
Najnowsza kolekcja Selvy to Romatica, której premiera odbyła się na targach meblowych w Kolonii w styczniu tego roku. Powstała na bazie współpracy z niemiecką architektką Ute Brücke. Przez kilka ostatnich lat wiele z naszych współczesnych mebli jest owocem współpracy z Leonardo Dainelli.

Aida Amer: Pana ojciec rozpoczął współpracę z panem Lorenzo Bellinim. Czy może pan opowiedzieć, jak rozwinęła się ta niezwykle owocna współpraca?

Philippe Selva: Z Lorenzo znamy „od zawsze” Ojciec spotkał Lorenzo dekorując i wyposażając najciekawsze i najpiękniejsze europejskie hotele. Lorenzo Bellini któregoś dnia podszedł do mnie i zaproponował, że chciałby zaprojektować dla Selvy kolekcję mebli. Chodził o wspomniany już Downtown. To był wielki sukces, po którym zdecydowaliśmy się na zamówienie u Lorenzo kolejnych kolekcji. Powstały Heritage, Waldorf, Opus 40, i bestsellerowa linia Vendome . Najnowsze dziecko Belliniego to Gatsby, który miał europejską premierę w firmie Max-Fliz w Krakowie. Ta kolekcja będzie głównym akcentem w obchodach 50-lecia firmy.

Aida Amer: Podobno w waszej rodzinie przez lata istniała tradycja hodowli koni.

Philipp Selva: Konie były zawsze częścią życia rodziny. Ojciec był prawdziwym koniarzem. Hodował konie arabskie. Na początku hodowla mieściła się w okolicach Bolzano.
Z czasem stado się rozrastało i ojciec założył stadninę w Gaukhof. Z czasem Gaukhof stało się jedną z najważniejszych hodowli koni arabskich we Włoszech a potem w Europie. Niektóre z naszych koni miały polski rodowód. Jak pani wie, w Polsce znajduje się jedna z najsłynniejszych hodowli koni arabskich w Janowie Podlaskim. Mieliśmy też wspaniałe konie arabskie z linii rosyjskiej, węgierskiej i egipskiej.

Selva konsola art decoAida Amer: W czasie wielkiej uroczystości towarzyszącej premierze Gatsbiego w Maxfliz w Krakowie mieliśmy okazję próbować wina Selvy. Jakie są korzenie tradycji winiarskiej w pana rodzinie?

Philippe Selva: Wino jest pasją, którą odkryłem lata temu. Definitywnie wino to nie tylko napój. To też kultura, styl życia. Wino to też Włochy. Wszędzie, gdzie rośnie winna latorośl, we wszystkich zakątkach świata, gdzie produkuje się wino, ludzie mają specjalne podejście do życia. Wino to wspaniały sposób, żeby zwolnić, „wyluzować”, spotkać się z przyjaciółmi. To codzienna dawka przyjemności i relaksu.

Aida Amer: Czy to tajemnica, jakie są plany na przyszłość? Istnieje już pomysł na coś nowego? Nowy styl? Nowy „look”?

Philipp Selva: Nie ma sekretów. Przez ostatnie lata ustabilizowaliśmy brand Philipp Selva. Kosztowało nas to ogromną ilość energii, ale udało nam się stworzyć jedną z najbardziej kompletnych i technicznie zaawansowanych kolekcji mebli. Przyszedł teraz czas na poświęcenie uwagi Selva Timeless, czyli naszej klasycznej ofercie. Aida Amer
Na tegorocznych targach w Kolonii pokazaliśmy ponownie to, z czego Selva jest najbardziej znana. Klasykę. W kwietniu, na targach meblowych w Mediolanie, najważniejszym wydarzeniu tego typu w roku, pokażemy po raz pierwszy w historii stoisko, na którym zrobimy wyjątkową mieszankę wszystko, z czego jesteśmy dumni, czym chcemy się pochwalić. Do targów w Mediolanie chcemy zakończyć przygotowanie nowych zdjęć, katalogów, tkanin, planu działań marketingowych. Staramy się, by nasze ekspozycje „potargowe” na całym świecie doskonale oddawały”lifestyle” wykreowany dzięki meblom Selva, niezależnie, czy tym współczesnym, czy klasycznym.
No i na koniec ujawnię tajemnicę. Obok Gatsbiego zademonstrujemy też mebel przygotowany specjalnie z okazji naszej rocznicy. Projekt przygotuje japoński designer znany również ze współpracy z Casiną, i Morozo - Toshiyuki Kita. Co to będzie? Zapraszam do Mediolanu. Mam nadzieję, że nie zawiedziemy nikogo. 50 lat Selvy i moje 50 te urodziny. Razem 100 lat! To zobowiązuje.

 

Aida Amer – projektantka wnętrz Maxfliz Kraków
e-mail: aida.amer@maxfliz.pl
tel.: +48 506 236 628