![Maxfliz.jpg [215.24 KB]](https://cdn.shopify.com/s/files/1/0939/4615/1290/files/Maxfliz.webp)
Niektóre wnętrza projektuje się od linijki. Inne powstają warstwami – wraz z emocjami, wspomnieniami, kolekcjonowanymi przedmiotami i codziennym życiem. Dom architektki Anny Budzowskiej z pracowni Buduar to przestrzeń pełna kontrastów: surowa, a jednocześnie ciepła, brutalistyczna, lecz bardzo osobista. Betonowe sufity spotykają się tu z bujną zielenią, sztuka staje się częścią architektury, a wnętrze nieustannie ewoluuje razem z jego mieszkańcami.
Dom projektowany dla siebie – większa swoboda czy większa odpowiedzialność?
Projektowanie własnego domu często okazuje się zupełnie innym doświadczeniem niż praca z inwestorem. W tym przypadku ogromne znaczenie miała świadomość miejsca, jego ograniczeń i potencjału, ale również bardzo osobiste podejście do samej idei mieszkania.
To Pani własny dom – czy projektowanie dla siebie było bardziej intuicyjne czy wręcz przeciwnie, trudniejsze niż dla klienta?
To mój drugi dom i zaprojektowałam go od samego początku, łącznie z bryłą. Znałam dobre i złe strony nietypowego usytuowania budynku, więc od początku kierunek i wizja domu były dość jasne. Wydaje mi się, że taki projekt był dla mnie łatwiejszy, ale to pewnie dlatego, że ja tego domu też nie traktuję jako miejsca dożywotniego, tylko moje przejściowe miejsce. Wkładając w to dużo serca, zakładałam, że nie będą to rzeczy na 30 lat, ale na 10–15 maksymalnie.
![Podroz do wnetrza.jpg [208.00 KB]](https://cdn.shopify.com/s/files/1/0939/4615/1290/files/Podroz-do-wnetrza.webp)
Surowe wnętrza z duszą – brutalizm ocieplony codziennością
Już od pierwszego spojrzenia widać, że to wnętrze ma bardzo wyrazisty charakter. Betonowe sufity, stalowe schody, ogromna ilość zieleni, sztuka i elementy vintage tworzą kompozycję pełną napięć, ale też niezwykłej harmonii.
W tym wnętrzu widać bardzo wyrazisty klimat – trochę nastrojowy, pełen zieleni i kontrastów. Jak opisałaby Pani jego charakter i od czego się zaczęła ta koncepcja?
Mój prywatny styl nieco odbiega od stylu, w którym projektuję dla inwestorów. Wynikał jednak jasno z bryły budynku i z tego, jak żyję. Zbieram dużo rzeczy, kilku z nich nigdy w życiu bym się nie pozbyła. Żyję w specyficzny sposób i np. nie wyobrażam sobie zamkniętej kuchni w żadnym z moich domów. W poprzednim domu nie zmieściła mi się duża sypialnia, więc teraz była jednym z najważniejszych punktów na naszej liście. Wiedzieliśmy też, że na pewno stropy zostawimy surowe i generalnie większość naszych wspólnych rodzinnych inspiracji łączyła się w folderze „inspiracje ze starego warsztatu samochodowego” albo takiego brutalistycznego starego wnętrza. W covidzie kupiłam też przepiękną, trzymetrowej długości rzeźbę Moniki Rubaniuk i właściwie klatka schodowa została pod nią zaprojektowana.
![Maxfliz.jpg [201.76 KB]](https://cdn.shopify.com/s/files/1/0939/4615/1290/files/Maxfliz.webp)
Sztuka, vintage i kolekcjonerskie przedmioty użytkowe
Wiele elementów wyposażenia ma tu własną historię. Miłość do vintage pojawiła się już w pierwszym mieszkaniu architektki– niewielkim poddaszu w starej kamienicy, które niemal w całości zostało urządzone meblami z targów staroci.
Realizacja łączy tu różne materiały i style – betonowy sufit, ciepłe drewno, intensywną zieleń, elementy vintage. Jak budowana była równowaga, aby wnętrze było spójne?
Wnętrze nam narasta warstwami i od początku wiedzieliśmy, że tak będzie. Na etapie budowy tego domu, w covidzie, wpadłam w fazę zbierania roślin i stąd ich ogromna ilość w tym domu. Od dawna kupowaliśmy sztukę, na którą tutaj zaplanowaliśmy więcej ścian – wciąż za mało, jak widać. Vintage jest z nami od zawsze. Nasze pierwsze małe mieszkanie na poddaszu w starej kamienicy było w całości wyposażone z wrocławskiego placu ze starociami i to już w nas zostało. Nadal szukamy po giełdach mebli, porcelany i dodatków.
Równowaga na pewno nie została zbudowana, ale wnętrze jest wciąż w ruchu. Każdy nowy przedmiot, który się w nim pojawia, musi lekko wpłynąć na pozostałe i one też muszą się „posunąć”. Betonowe sufity dodały ciepła temu wnętrzu i bardzo sprawdziły się podczas zalania łazienki – tak, niestety architektom też się to zdarza. Wanna pękła, nie wiadomo jak i zalała salon. Śladu nie widać na suficie.
![Maxfliz.jpg [217.32 KB]](https://cdn.shopify.com/s/files/1/0939/4615/1290/files/Maxfliz.webp)
Biblioteczka na książki i wnętrze tworzone warstwami
W tym domu nic nie pojawiło się przypadkiem, ale też niewiele zostało zamknięte w sztywnych ramach projektu. Wnętrze narastało stopniowo – wraz z kolejnymi książkami, roślinami, dziełami sztuki i nowymi pomysłami.
Szczególną rolę odgrywają tu książki. Biblioteczka na książki nie jest jedynie praktycznym regałem, ale ważnym elementem budującym klimat wnętrza. Półki wypełnione albumami, literaturą i przedmiotami kolekcjonerskimi sprawiają, że przestrzeń staje się bardziej osobista i wielowymiarowa.
Rośliny jako najważniejsi mieszkańcy domu … i inne bibeloty
W tym domu rośliny są czymś znacznie więcej niż dekoracją. Tworzą atmosferę, wpływają na odbiór przestrzeni i nadają wnętrzu organiczny rytm.
Rośliny grają tu bardzo dużą rolę – czy były częścią koncepcji od początku, czy pojawiały się stopniowo? Jak wpływają na to, jak odbierana jest przestrzeń na co dzień?
Rośliny to takie moje dzieci, „gadam” do nich i głaszczę. Chyba to lubią. Czasami się zagapiam i zapominam niestety też, a jest ich już ponad 100 sztuk. Taka pielęgnacja wymaga od nas dużego zaangażowania, zwłaszcza wiosną i jesienią. W maju większość ląduje na zewnątrz domu i salon nagle zyskuje ogromną dodatkową przestrzeń. One optycznie dość mocno ją zmniejszają. Za nic jednak się ich nie pozbędę.
![Maxfliz wnetrza.jpg [221.93 KB]](https://cdn.shopify.com/s/files/1/0939/4615/1290/files/Maxfliz-wnetrza.webp)
Widać tu dużo unikalnych elementów – meble, sztuka, detale. Czy ma Pani w domu swoje ulubione „kawałki”, które szczególnie definiują to wnętrze?
Wnętrze budują nie tylko materiały i architektura, ale przede wszystkim przedmioty z historią. Sztuka w domu nie pełni tutaj wyłącznie funkcji dekoracyjnej. Obrazy, grafiki, rzeźby czy kolekcjonerskie przedmioty użytkowe bardzo wyraźnie charakteryzują osobowości mieszkańców i tworzą atmosferę przestrzeni.
Mam fazę na różne kawałki mojego domu. Zwykle to łazienka z wanną na samej górze, ale też sypialnia z ogromnym oknem, z którego latem widok staje się fajny, bo widać drzewa na ulicy. Lubię moje biuro do pracy na parterze, a mój mąż kocha taras na dachu. Dla znajomych chyba najlepszym kawałkiem jest salon z kuchnią, a dla syna i jego znajomych niestety moja łazienka, do której pielgrzymują się kąpać pomimo własnej na innym piętrze.
Wnętrze, które działa na co dzień
Choć dom ma bardzo artystyczny charakter, równie ważna okazała się codzienna funkcjonalność. Wiele zastosowanych rozwiązań po czasie okazało się jeszcze lepszych niż zakładano na początku.
Jak ten dom działa na co dzień – czy są rozwiązania, które szczególnie dobrze się sprawdzają (albo takie, które zaskoczyły po czasie)?
Najlepiej sprawdza nam się podłoga lastryko w części dziennej – jest absolutnie bezproblemowa i bezobsługowa. Myjemy ją tylko dlatego, że wiemy, że trzeba, bo jeszcze nigdy nie wyglądała na brudną. Betonowe schody na parterze i stalowe na piętrze nadają mocnego charakteru i doceniłam ich wybór po czasie.
Na pewno mamy wyraźnie podzielone strefy dzienną i prywatną już na samej górze i to świetnie się sprawdza.
![wnetrzaMF.jpg [222.23 KB]](https://cdn.shopify.com/s/files/1/0939/4615/1290/files/wnetrzaMF.webp)
Designerski eksperyment
Własny dom często staje się przestrzenią eksperymentów – miejscem bardziej intuicyjnym, mniej podporządkowanym zasadom i oczekiwaniom inwestorów.
Jak określiłaby Pani swój styl projektowania i czy ten dom jest jego pełnym odzwierciedleniem, czy raczej miejscem do eksperymentów?
To moje miejsce eksperymentów i odpoczynku od pracy, w której trzymam się bardzo dokładnie funkcji i wygody moich inwestorów. Tu wrzuciłam bardziej na luz i postanowiłam sprawdzić, co będzie, jak nie do końca wszystko zaplanuję i dom zacznie bardziej żyć.
Stąd dwie sofy w salonie – mieścimy się na jednej, ale lubimy czytać w różnych miejscach. Stąd też różne podłogi na różnych piętrach i np. szklane drzwi do mojej sypialni. Mieszkamy tu już na stałe we dwójkę, więc nie są żadnym problemem, bo nie budzi nas światło zapalane w holu, ale w przypadku domu z dziećmi mogłoby to być duże utrudnienie.
Dom, który nieustannie ewoluuje
Najciekawsze wnętrza nigdy nie są zamkniętym projektem. Zmieniają się razem z mieszkańcami, ich rytmem życia i codziennymi potrzebami.
Czy ten dom wygląda dziś tak, jak zakładano na początku, czy projekt ewoluował w trakcie? Co zmieniło się najbardziej?
Na pewno zmienia się nasze ustawienie łóżka w sypialni. Przez to, że stoi na środku, odwracamy je o 90 stopni co jakiś czas i sprawdzamy, gdzie nam najlepiej się śpi. Mąż „wyleciał” z mojej garderoby w sypialni i poszedł na swoje. Pojawił się pokój do ćwiczeń – nie żeby był nadużywany, ale pojawił się. Pojawiło się też biurko w sypialni – jednak czasami muszę się schować pracując w domu i nie chcę robić tego tylko z kanapy albo stołu w jadalni.

Buduar – projektowanie z myślą o człowieku
Pracownia Buduar prowadzona przez architekt Annę Budzowską od 2004 roku tworzy wnętrza domów, apartamentów, biur oraz przestrzeni publicznych. Projekty biura wyróżniają się funkcjonalnością, dbałością o ergonomię oraz bardzo świadomym podejściem do estetyki.
Filozofia pracowni opiera się na przekonaniu, że dobra architektura realnie wpływa na jakość życia mieszkańców. To właśnie połączenie funkcji, emocji i ponadczasowego piękna sprawia, że tworzone wnętrza są tak autentyczne i dopracowane.
Dom architektki stał się najlepszym dowodem na to, że projektowanie może być procesem otwartym – pełnym eksperymentów, sztuki i codzienności. To przestrzeń, która nieustannie żyje i zmienia się razem z jej mieszkańcami.
Architekt Anna Budzowska, założycielka pracowni projektowej Buduar